sobota, 4 października 2014

Od Hizashi'ego do Taemin'a

Burza, najlepsze co mogło się przydarzyć, no ale musieli wyłączyć światło, a tu już minus. Uwielbiam kiedy widać błysk a po nim słychać ten huk. Niestety ani Kirin ani Tae nie postrzegali tego jak ja, najprościej w świecie - bali się. Kot schował się pod moją bluzę gdy tylko ujrzał białą strzałę przeszywającą niebo.
-Ne...boisz się?- spytałem Taemin'a.
-Nie...- odpowiedział prawie że warcząc.
Uśmiechnąłem się złowieszczo, niedługo po moim pytaniu walnęło tak głośno, że prawie ziemia zaczęła się trząść. Kot wiercił się za każdym razem kiedy słyszał huki, wbijając mi pazury w klatkę piersiową, a przerażony Tae przerażony "wpadł" mi w ramiona.
-Więc twierdzisz, że się nie boisz?- spytałem z uśmiechem.
- Taak... - odparł niepewnie. Niby taki koksu a burzy się boi... Hehe.
-A ja myślę, że jest inaczej- odparłem.
I teraz miałem dwóch strachajłów na sobie, Kirin pod ciężarem Taemina, wyskoczył z pod bluzy na mój kark. W sumie to ja jestem taką trzęsidupą ale burzy akurat się nie boję, ta pogoda wydawała mi się dosyć przyjemna. Zawsze kiedy padał deszczy, wychodziłem na ganek i śpiewałem pieśń wodnej lilii którą nauczyła mnie ciotka, nawet teraz przypominałem sobie słowa tej pieśni, cicho mrucząc nuciłem jej słowa.

<Taę ;D?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz