Hao był już w domu i na spamił mi skrzynkę wiadomościami. Czasem go nie rozumiałem, przecież przed chwilą się co widzieliśmy, a te już swoje. Zdarzało mi się wydawać już kilka razy, ze ma zachowanie podobne do nastoletniej dziewczyny, która nie potrafi nawet na sekundę się rozstać ze swoją przyjaciółką.
I kolejne powiadomienie od niego... Na tak to byłby koniec świata gdyby nie wstawił jakiegoś zdjęcia z centrum. Na szczęście ja się jakoś wyjątkowo nie załapałem, ale ta mina Joy'a, który wyglądał jakby chciał za chwile zjeść kosz, bezcenna. Zaśmiałem się pod nosem.
- Hm... Co jest? - zapytał Hiza spoglądając mi przez ramię na ekran.
Odskoczyłem aż lekko gdy go usłyszałem tak blisko.
- Ej, nie straszyłbyś tak - wymamrotałem nieco speszony.
- To horroru się dzisiejszego nie bałeś, a mnie to już tak? Ciekawe... - skrzyżował ręce posyłając mi łobuzerski uśmiech.
- Yhm... - znów spojrzałem na laptopa.
" Halooo? Wiem, że tam jesteś!!!
Tae... chyba nie masz focha na mnieeee?
Alooo, alooo!
Nosz odpisz!!!!!!!!!!!"
Co pół minuty wyświetlała się kolejna to wiadomość od Hao. Westchnąłem cicho, darował by sobie, przecież wie, że nigdy mi się nie chce odpisywać skoro codziennie niemal się i tak widzimy.
- Ta.... - chrząknąłem lekko patrząc na wytrwałość i szybkość pisania Hao.
Ale co będę przecież męczył chłopaka nocą spędzoną ciągłym pisaniem, nawet kiedy będę już spał.
"Nie mogę teraz, jestem zajęty"
"Hę? Zajęty? Ty? Przecież znam cię dobrze i wiem, że nigdy nie masz nic do roboty, nie kłam!
O nie, nie... Wiem co teraz zrobisz... Nawet się nie waż wyłączyć fb! Bo będziesz żałował!"
Uwierzyłbym mu, ale gdyby nie pisał tak za każdym razem.
" Albo czekaj, czekaj... Zajęty? Niby czym?" - spytał teraz zaciekawiony.
" Po prostu mam swoje sprawy, pa" - po tym się wylogowałem już nawet nie czekając na odpowiedź przyjaciela, za dużo wy trzeba było pisać gdyby zaczął zadawać pytania.
- Jakieś pomysły co będziemy robić? - zapytałem odwracając znów wzrok w kierunku Hizy.
Chłopak wzruszył bezradnie ramionami. Ja też teraz miałem całkowitą pustkę w głowie. Może jednak nie powinienem do niego przychodzić, w końcu ja to ja i nie wiadomo jak to wszystko się dla niego skończy.
Hizashi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz